wtorek, 15 lipca 2014

Na poważnie.

Nie spodziewałam się, że wikary z ambony przyzna uczciwie, że nie ma Boga. Wysłał potem kościelnego z tacą, ale jak nie ma Boga, to nie ma pieniędzy. Nikt nie wrzucił nawet grosza. Po mszy wyszłyśmy na ulicę, z przyzwyczajenia żegnając się przed ołtarzem.
- Nie czuję się dobrze bez Boga – wyznała Kunia lat 90.
- Trzeba pogadać z proboszczem – wtrącił się Władek lat 98. – Ja bym w kościele zorganizował kino. Jest dobra akustyka, ławki, nawet organista nie straciłby roboty, bo może zostać taperem.
- Wikary byłby bileterem – zaproponowałam, bo pomysł AK-owca, czyli byłego żołnierza AK oraz Anonimowego Kobieciarza w jednym bardzo mi się spodobał.
- Hipermarket! Zróbmy z kościoła sklep – stwierdziła Malwina lat 92. – Mięsny jest tak daleko, a tu miałabym pod bokiem...
- Chyba pod boczkiem – zachichotał powstaniec.
- Władysławie, to niemożliwe, że Boga nie ma.
- Jak to? Ja tam wikaremu wierzę.
- W Boga nie wierzysz, a wikaremu tak? – wyrwała się Elwira lat 77.
- Bóg jest – ciągnęłam – gdyż istnieją anioły. Nie ma ich dużo, ale są. Władysławie, czy mogę cię pogłaskać po skrzydle?

Kunia w lot podchwyciła żart, podchodząc do Władka i głaskając go od potylicy aż do kości ogonowej.
- Dobry anioł, dobry – powtarzała.
- Czyim dzisiaj jesteś stróżem? – spytałam.
- Co wy za żarty sobie stroicie?! – wstrząsnął się AK-owiec, uciekając przed pieszczotliwą dłonią Kunii. – Adela mówiła do mnie „ty czorcie”, Kunia: „diableskie nasienie”, Malwina: „korzeniu szatana”, Elwira...
- Elwira, ty też z nim spałaś? – przerwałam żenującą wypowiedź powstańca.
- Było z nim niebiańsko, chciałam ciągnąć, ale Władka bardziej ciągnęło do was – pożaliła się Elwira.
- Anioł ma skrzydła to go nosi – skwitowała sentencjonalnie Malwina.
- Grzeszne diablice z was! – żachnął się powstaniec. – Wychodzicie ze mszy świętej i tylko bezeceństwa wam w głowie!
- Msza święta? – zdziwiła się Kunia. To Bóg istnieje?
- Jeśli są takie anioły jak Władek... – cicho odezwała się Elwira.
- To w końcu jak jest? – zadałam kluczowe pytanie.

Niestety, dziś nikt nie był w stanie przekonująco odpowiedzieć na to pytanie.

2 komentarze:

  1. AD elo droga jakże,
    No wiesz??? taki tekst - w sześćsetczwartąrocznicę chóralnego wykonania Bogurodzicy... To przecież ostatnia wygrana przez nas bitwa. I nawet Urlyk z kónia spadł w efekcie. Tej pod Wiedniem nie liczę, gdyż nie wiem co śpiewali.
    Mogłaś wszak AD elo droga powstrzymać mać się dni jeszcze siedem, do tzw. 22, czyli urodzin Edwarda Wedla d. 22 lipca. Od tamtego 22 nic nie wygraliśmy, ze szczególnym uwzględnieniem lotototka. A nawet wiele przerypaliśmy. Tych nieźle pachnących też...
    Na poważnie.
    pozdrawiam
    Anastazja lat 622.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poważnie również pozdrawiam,
      Adela :)

      Usuń