środa, 28 kwietnia 2010

Candy Boys

          Sala parlamentu ukraińskiego stała się wczoraj największym ringiem Środkowej Europy. Brakowało jedynie braci Kliczko. Tymczasem łódzcy naturyści myślą o organizacji dyskoteki dla golasów. Natomiast w kopenhaskiej restauracji wybranej na najlepszą knajpę roku na świecie można zamówić wędzony szpik kostny. Na drugiej półkuli Hugh Hefner, założyciel Playboya, uratował napis "HOLLYWOOD", na kalifornijskim wzgórzu, ratując go przed krwiożerczymi developerami.

          A ja wczoraj zrobiłam przepierkę, trochę pocerowałam, ale nie za dużo, bo oczy już nie te, co kiedyś, chwilę postałam w oknie (nie mogłam wyłożyć czerwonej poduszki na parapet, bo prawie cały dzień padało), a po południu zafundowałam sobie dwa drinki malibu, rozgrzewając się przed dzisiejszą poranną gimnastyką. Na koniec dnia poczytałam chwilę "Pisma semantyczne" doktora Gotloba Frege.

          Dziś jestem żwawa, zresztą prawie jak co dzień i mogę protestować. Ale jeżeli miałabym sprzeciwiać się przeciw zalewowi durnych informacji, to sama zostanę uznana za wariatkę. Bo protestować trzeba należycie. Godnie i rozumnie.

          Przykładem nietrafionych protestów jest jeden z dumnych kandydatów na Urząd Prezydenta pan Gabriel Janowski. Okupant mównicy sejmowej, potem Ministerstwa Skarbu Państwa, człowiek, który nieraz i niejednemu podskoczył. Uczynił to nawet w sejmowych korytarzach tuż przed kamerami telewizyjnymi.
Ów kandydat nie zdobędzie głosów, bo jest cukierkiem przeterminowanym (candy dat).  Bo na prezydenta nadaje się tylko stary wolumin, znaczy mężczyzna w słusznym wieku, co ma działania wolę (wolu) oraz charyzmatyczną minę (-min). Dla mnie woluminów w Polsce jest tylko kilku, ale większość z nich to alkoholicy. Z tymże wolałabym np. takiego wolumina Waglewskiego, albo wolumina Majchrzaka, niż jakiegokolwiek candy boya.

          Dlatego protestuję przeciw wszystkim polskim Candy boy'om na Prezydenta. Obywatele takich "candy" się "bojom".

1 komentarz:

  1. Dzięki za rekomendację!
    "Człowiek nie tknięty filozofią zna w pierwszym rzędzie to co może zobaczyć"
    Gottlob Frege

    OdpowiedzUsuń