Nadszedł czas, by zarejestrować komitet wyborczy krewniaka. Jak trudna to sprawa świadczy fakt, że miałam tak długą przerwę w pisaniu bloga. Dlaczego? Bo nie znając dokładnego terminu wyborów prezydenckich, ja musiałam zadbać o pierwsze tysiąc podpisów na 55 dni przed głosowaniem!
Kiedy opowiedziałam o tym dziewczynom stojącym w ogonku przed sklepem na dole, gdzie jak zwykle rano oczekiwałyśmy na przybycie furgonu z piekarni, skąd dostarczano nam świeże pieczywo z nocnego wypieku, to omal nie wyszły z papci - tak zdenerwowały się poczciwe przyjaciółki.
- Kurdemol - siarczyście zaklęła Kunia lat 90.
- Boga w sercu nie mają - uznała Elwira lat 77.
- Jak sobie poradziłaś? - spytała rzeczowo Lwinka lat 92.
- Pierwszy etap nie jest trudny - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To podobnie jak związek z byle dziadem - stwierdziła Kunia. - Na początku gagatek jest ogolony i pachnący. Stara się bluzgać, a piwo pije ze szklanki, a nie bezpośrednio z butelki.
- Ja postawiłam na duchowość - wyznała Elwira. - Oddałam się Bogu.
- Jego akwizytorzy pewnie też cię nie zawiedli? - dopytała się domyślnie Kunia.
- Nie atakuj proboszcza nadaremno - odgryzła się Wirka.
- Adela, przejdź do konkretów - poprosiła Lwinka.
- Znacie sieć 1001 drobiazgów?
- Oni jeszcze żyją? - zdziwiła się Pela lat 83.
- Dla nich zebranie 1001 podpisów to drobiazg - uznałam.
- To dlaczego tyle dni ciebie tu nie było? - dociekała Kunia.
- Bo mają niewielu klientów. Ale udało się podpiąc kalę do paragonów fiskalnych - wyjaśniłam.
- To tomasz.ka 2015 pierwszych tysiąc podpisów dorobił się w kolorze fioletowym? - Lwinka kręciła głową z dezaprobatą.
- To bardziej purpurowy kolor - skorygowałam.
- Niedobrze, gdy prezydent chce przywłaszczyć sobie biskupia barwę - zganiła Elwira.
- To tylko tyśiąc podpisów - zbagatelizowałam sprawę. - Kłopot będzie z pozostałymi 99 tysiącami. I tu mam dla was zadanie.
Dziewczyny ochoczo zgodziły się wejść do komitetu wyborczego. Trochę kręciły nosem na obowiązek zebrania po tysiąc podpisów, ale nie ma zmiłuj się. Polityka wymaga wyrzeczeń. I namacalnych faktów, dlatego nie zaaprobowałam pomysłu Elwiry, która chciała jeno wymodlić głosy. Zresztą kontakty ze Świadomością Kosmiczną wziął na siebie Lucjan Kutaśko. To on był naszym ogniwem łączącym z tym co wyższe i ponadczasowe. Lucjan miał największe kompetencje, bo nie umiał się podpisywać.
Ale on nie musiał. On był mózgiem. tomasz.ka 2015 to tylko czacha. Zresztą to akurat nie wyróżnia go spośród pozostałych kandydatów na prezydencki stolec.
czwartek, 29 stycznia 2015
środa, 28 stycznia 2015
Zbyt obcisłe ubrania, czyli jak wystąpić w serialach
Zaczynam doceniać spotkania z krewniakiem. Huncwot 2015 niedługo zasiądzie na prezydenckim stolcu i przestanie mieć czas dla swojego dawnego otoczenia. To normalne - prezydent Komorowski całował mamusię w trakcie kampanii wyborczej, a teraz już się z nią nie afiszuje. Kot Kaczyńskiego też nie pojawia się na okładkach bulwarówek. Nawet Miller nie pokazuje się z żoną, wybierając młodszą mizerię swego życia. W związku z tym i ja obawiałam się, że po zwycięstwie tomasz.ka w wyborach prezydenckich też pójdę w odstawkę.
Właściwie to byłoby naturalne, z tymże łudziłam się jeszcze, że Prezydent in spe nadal będzie potrzebował wykwalifikowanej siły doradczej. Musiałam kwestię wyraźnie zaznaczyć, gdyż nicpoń z mego rodu sam mógł na tę myśl nie wpaść.
Zjawił się u mnie około godziny dziewiątej. Postawiłam przed nim świeżo zaparzoną kawę z cynamonem, pozwoliłam, by trochę się odprężył, po czym zaczęłam stawiać przed nim wymagania.
- W świadomości elektoratu musisz zaistnieć od zaplecza.
- Jak to?
- Jeżeli chciałbyś tak, jak Bóg przykazał, to musiałbyś stanąć przed obliczem elektoratu i zaprezentować swą marną powłokę. Masz pieniądze na nowe zęby?
- A nie można podejść ludzi z boku?
- Z boków? Zboków już jest wystarczająco dużo w ojczyźnie. Nie masz być normalny, ale nie możesz być zbokiem - tłumaczyłam. - Musisz być tylko inny. To oznacza, że powinieneś dostać się do myśli elektoratu, a to może ci się udać tylko od zaplecza.
- To nie mam przemawiać do rodaków?
- Tylko od środka. Masz rozdawać kiełbasę wyborczą nie do gęby, lecz od razu do żołądka. Jeżeli staniesz się nadzieją, karmicielem oraz głosem wewnętrznym, wówczas będziesz miał elektorat w garści.
- Lucjan Kutaśko tego tak nie ujmował...
- On operuje metaforami. Zresztą bał się, że źle zareagujesz na występy w serialach.
- Co proszę?
- "Na Wspólnej", Klan", "Złotopolscy" i inne.
- Nie mam planów występować na planie - oburzył się huncwot 2015.
- Jesteś źle ubrany. Musisz otrzaskać się w serialach.
- Nie widzę związku przyczynowo-skutkowego.
- Polscy aktorzy są sztywni. Dlaczego? Bo ubierają się w zbyt obcisłe ciuchy. Nigdy przez to nie osiągną mistrzostwa aktorów Bollywood.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Wprowadzisz nową jakość. To będzie bodziec zewnętrzny. Przecież nie możesz być jedynie głosem wewnętrznym elektoratu. To wprawdzie skuteczne narzędzie, ale jednak niewystarczające.
- Scenograf nie pozwoli mi na własne kreacje - wątpił prezydent in spe.
- To tanie produkcje - zlekceważyłam obiekcje krewniaka. - Oni nie mają nawet sprzątaczki.
A potem wyciągnęłam z szafy lusterko i zaczęliśmy z głową państwa ćwiczyć miny. Znaczy jak je omijać. To bardzo ważna sztuka. Szczególnie dla tomasz.ka 2015.
Właściwie to byłoby naturalne, z tymże łudziłam się jeszcze, że Prezydent in spe nadal będzie potrzebował wykwalifikowanej siły doradczej. Musiałam kwestię wyraźnie zaznaczyć, gdyż nicpoń z mego rodu sam mógł na tę myśl nie wpaść.
Zjawił się u mnie około godziny dziewiątej. Postawiłam przed nim świeżo zaparzoną kawę z cynamonem, pozwoliłam, by trochę się odprężył, po czym zaczęłam stawiać przed nim wymagania.
- W świadomości elektoratu musisz zaistnieć od zaplecza.
- Jak to?
- Jeżeli chciałbyś tak, jak Bóg przykazał, to musiałbyś stanąć przed obliczem elektoratu i zaprezentować swą marną powłokę. Masz pieniądze na nowe zęby?
- A nie można podejść ludzi z boku?
- Z boków? Zboków już jest wystarczająco dużo w ojczyźnie. Nie masz być normalny, ale nie możesz być zbokiem - tłumaczyłam. - Musisz być tylko inny. To oznacza, że powinieneś dostać się do myśli elektoratu, a to może ci się udać tylko od zaplecza.
- To nie mam przemawiać do rodaków?
- Tylko od środka. Masz rozdawać kiełbasę wyborczą nie do gęby, lecz od razu do żołądka. Jeżeli staniesz się nadzieją, karmicielem oraz głosem wewnętrznym, wówczas będziesz miał elektorat w garści.
- Lucjan Kutaśko tego tak nie ujmował...
- On operuje metaforami. Zresztą bał się, że źle zareagujesz na występy w serialach.
- Co proszę?
- "Na Wspólnej", Klan", "Złotopolscy" i inne.
- Nie mam planów występować na planie - oburzył się huncwot 2015.
- Jesteś źle ubrany. Musisz otrzaskać się w serialach.
- Nie widzę związku przyczynowo-skutkowego.
- Polscy aktorzy są sztywni. Dlaczego? Bo ubierają się w zbyt obcisłe ciuchy. Nigdy przez to nie osiągną mistrzostwa aktorów Bollywood.
- Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Wprowadzisz nową jakość. To będzie bodziec zewnętrzny. Przecież nie możesz być jedynie głosem wewnętrznym elektoratu. To wprawdzie skuteczne narzędzie, ale jednak niewystarczające.
- Scenograf nie pozwoli mi na własne kreacje - wątpił prezydent in spe.
- To tanie produkcje - zlekceważyłam obiekcje krewniaka. - Oni nie mają nawet sprzątaczki.
A potem wyciągnęłam z szafy lusterko i zaczęliśmy z głową państwa ćwiczyć miny. Znaczy jak je omijać. To bardzo ważna sztuka. Szczególnie dla tomasz.ka 2015.
wtorek, 27 stycznia 2015
Gdzie ukrywa się myśl?
To był ostatni moment, by się wyciszyć. Udać się na odludzie i tam zajrzeć wgłąb siebie. Sprawdzić, jak się ma wątroba, pośledzić synapsy, pobyć w jelicie grubym. Zbyt mało siebie znamy. Owszem, mam koleżanki, które tracą czas przed lustrem, ale jak nie zobaczysz zmarszczek od tyłu, to w sumie nic o sobie nie wiesz.
Kilka dni temu sporo się działo. Lucjan Kutaśko, który wrócił z Mazur ze swądem nowych przemyśleń, dał nam wiele inspiracji. Osobiście musiałam znaleźć czas na ich przetrawienie. Dotarcie do sedna. Obróbkę intelektualnych surogatów. Wyszlifowanie nierówności logicznych. Załatanie czarnych dziur przy skrótach myślowych. Myślowych? Właśnie, odkrycie zagadki myślenia nie tylko mnie miało oświecić. Nie tylko prezydenta 2015. Miało dać klucz do wdarcia się w zwoje mózgowe elektoratu.
Odizolowałam się od świata na kilka dni. Kiedy wydało mi się, że jestem gotowa do konfrontacji z wyborczyniami, wówczas zeszłam na dół i ustawiłam się w ogonku przed sklepem spożywczym. Dziewczyny znały powód kilkudniowej absencji, bo poprzez zaniepokojoną przyjaciółkę Kunię lat 90 przekazałam im powód mojego odosobnienia. Teraz wyraźnie czekały na raport z efektów mej medytacji.
Jak zwykle czekałyśmy w kolejce na przyjazd furgonu z piekarni, który realizował dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Spadł równie świeży śnieg, węc każda z nas wydeptywała miejsce na chodniku, starając się dotrzeć podeszwami do mniej śliskiej powierzchni pozbruku. Życie w końcu polega na azymucie, gdzie punktem odniesienia jest coś trwałego.
- Kutaśko dał mi sporo do myślenia, bo na wodzie on często traci z oczu linię brzegową - rozpoczęłam swoje sprawozdanie. - Perspektywa dziobu kajaka oraz jednego czy drugiego wiosła jest dalece niewystarczająca.
- Zawsze miałam dystans - przerwała mi Kunia lat 90. - Wolałam się kochać przez telefon niż dopuszczać do siebie byle jakiego knura.
- Kiedy się modlę - wyszeptała Elwira lat 77 - to czuję początkowo, że Bóg jest daleko. Właśnie jakby miał do mnie dystans. Ale z każdym odmówionym różańcem jest coraz bliżej. Aż w końcu padam na twarz z wycieńczenia, ale to nic, bo czuję, że Wszechmogący już jest we mnie.
- Ja już nie miewam orgazmów - wyjawiła Malwina lat 92. - Przestałam lubić te chwile, gdy ktoś wierci się we mnie.
- No wiesz! - oburzyła się Elwira.
- Za dużo myślę i to przeszkadza mi dojściu - Lwinka dokończyła myśl. - Tak, chyba dobrze to ujęłam.
- Myślenie nie przysparza radości - podzieliłam się refleksją wypracowaną przez kilka dni skupienia. - Myślisz, myślisz i nic nie wymyślisz. W ten oto sposób zrozumiałam, że elektorat woli nie myśleć, bo czuje podskórnie, że będą z tego nici.
- Tylko głowa boli - zdodziła się Pela lat 83.
- A właśnie, że nie! - zaoponowałam. - Fałszywy pogląd na istotę myślenia rozsiewają naukowcy. To nie w mózgu zachodzą procesy myślowe, lecz w jelicie grubym.
- Czyżby znowu z myślenia wyszła dupa? - westchnęła Kunia.
- Grubo powiedziane - rzekła z naganą w głosie Elwira.
- Kiszka! - prychnęła Lwinka.
- Zrozumiałam, że huncwot 2015 musi swój elektorat zdobyć od tyłu - podzieliłam się końcowym wnioskiem ze swoich przemyśleń. - Mianowicie musi wystąpić w kilku serialach.
- Fiu fiu - zagwizdała z podziwem Kunia. Reszta dziewczyn też była pod wrażeniem mojego pomysłu.
W każdym razie grunt wiedzeć, gdzie ukrywają się myśli Polaków. Wejść zwoje mózgowe, które w rzeczywistości są meandrami grubej kiszki. Potem to już pestka. Dobranie narzędzi do strategii ma już wymiar czysto techniczny. W sumie to mało ważne, czym podetrzeć myśli rodaków...
Kilka dni temu sporo się działo. Lucjan Kutaśko, który wrócił z Mazur ze swądem nowych przemyśleń, dał nam wiele inspiracji. Osobiście musiałam znaleźć czas na ich przetrawienie. Dotarcie do sedna. Obróbkę intelektualnych surogatów. Wyszlifowanie nierówności logicznych. Załatanie czarnych dziur przy skrótach myślowych. Myślowych? Właśnie, odkrycie zagadki myślenia nie tylko mnie miało oświecić. Nie tylko prezydenta 2015. Miało dać klucz do wdarcia się w zwoje mózgowe elektoratu.
Odizolowałam się od świata na kilka dni. Kiedy wydało mi się, że jestem gotowa do konfrontacji z wyborczyniami, wówczas zeszłam na dół i ustawiłam się w ogonku przed sklepem spożywczym. Dziewczyny znały powód kilkudniowej absencji, bo poprzez zaniepokojoną przyjaciółkę Kunię lat 90 przekazałam im powód mojego odosobnienia. Teraz wyraźnie czekały na raport z efektów mej medytacji.
Jak zwykle czekałyśmy w kolejce na przyjazd furgonu z piekarni, który realizował dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Spadł równie świeży śnieg, węc każda z nas wydeptywała miejsce na chodniku, starając się dotrzeć podeszwami do mniej śliskiej powierzchni pozbruku. Życie w końcu polega na azymucie, gdzie punktem odniesienia jest coś trwałego.
- Kutaśko dał mi sporo do myślenia, bo na wodzie on często traci z oczu linię brzegową - rozpoczęłam swoje sprawozdanie. - Perspektywa dziobu kajaka oraz jednego czy drugiego wiosła jest dalece niewystarczająca.
- Zawsze miałam dystans - przerwała mi Kunia lat 90. - Wolałam się kochać przez telefon niż dopuszczać do siebie byle jakiego knura.
- Kiedy się modlę - wyszeptała Elwira lat 77 - to czuję początkowo, że Bóg jest daleko. Właśnie jakby miał do mnie dystans. Ale z każdym odmówionym różańcem jest coraz bliżej. Aż w końcu padam na twarz z wycieńczenia, ale to nic, bo czuję, że Wszechmogący już jest we mnie.
- Ja już nie miewam orgazmów - wyjawiła Malwina lat 92. - Przestałam lubić te chwile, gdy ktoś wierci się we mnie.
- No wiesz! - oburzyła się Elwira.
- Za dużo myślę i to przeszkadza mi dojściu - Lwinka dokończyła myśl. - Tak, chyba dobrze to ujęłam.
- Myślenie nie przysparza radości - podzieliłam się refleksją wypracowaną przez kilka dni skupienia. - Myślisz, myślisz i nic nie wymyślisz. W ten oto sposób zrozumiałam, że elektorat woli nie myśleć, bo czuje podskórnie, że będą z tego nici.
- Tylko głowa boli - zdodziła się Pela lat 83.
- A właśnie, że nie! - zaoponowałam. - Fałszywy pogląd na istotę myślenia rozsiewają naukowcy. To nie w mózgu zachodzą procesy myślowe, lecz w jelicie grubym.
- Czyżby znowu z myślenia wyszła dupa? - westchnęła Kunia.
- Grubo powiedziane - rzekła z naganą w głosie Elwira.
- Kiszka! - prychnęła Lwinka.
- Zrozumiałam, że huncwot 2015 musi swój elektorat zdobyć od tyłu - podzieliłam się końcowym wnioskiem ze swoich przemyśleń. - Mianowicie musi wystąpić w kilku serialach.
- Fiu fiu - zagwizdała z podziwem Kunia. Reszta dziewczyn też była pod wrażeniem mojego pomysłu.
W każdym razie grunt wiedzeć, gdzie ukrywają się myśli Polaków. Wejść zwoje mózgowe, które w rzeczywistości są meandrami grubej kiszki. Potem to już pestka. Dobranie narzędzi do strategii ma już wymiar czysto techniczny. W sumie to mało ważne, czym podetrzeć myśli rodaków...
środa, 21 stycznia 2015
Elektorat robi, co może, ale najczęściej pod siebie
Po odwiedzinach prezydenta in spe oraz owianego aromatem biogazu Lucjana Kutaśki zdecydowałam, że muszę wywietrzyć mieszkanie. Zrobiłam przeciąg, ale kwadrans nie wystarczył. Nadal miałam wrażenie, że naturalny gaz bezczelnie zameldował się i za nic ma próby eksmisji. Nie dawałam za wygraną i w końcu po 3 godzinach zapach poznańskiej oczyszczalni ścieków wyniósł się. Za to wprowadziło się przeziębienie. Na początku tego nie zauważyłam, ale już wieczorem zaczęłam kasłać, a w nocy budziła mnie płynna treść z nosa.
Rano zaklęłam sążniście, ale pomogło to jedynie w przeczyszczeniu lewej dziurki od nosa. Czułam się źle, ale dzielnie zebrałam się i jak zwykle rano o świcie ustawiłam się w ogonku przed sklepem na dole. Kilka dziewczyn już oczekiwało na dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Przywitałam się z nimi, a potem zdałam relację z wczorajszego spotkania.
- Cuchnęło - żaliłam się. - Mój Boże, jak cuchnęło!
- Samo życie - uznała Malwina lat 92.
- Chciałabym przekonać Lucjana, by się ochrzcił - zamarzyła Elwira lat 77.
- Kutaśkę gówno to obchodzi - stwierdziła Kunia lat 90.
- Że jak? - nie dosłyszała Pela lat 83
- Przecież on operuje metaforami, czyż nie tak?
- No i? - spojrzałam uważnie na Kunię.
- Czy Kutaśko ma też prawa wyborcze?
- Były z tym kłopoty, bo Lucjan nie tylko nie miał matki, ale też z tego powodu nie dostał aktu chrztu - wyjaśniłam. - Zmieniło się to z chwilą, gdy w Urzędzie Stanu Cywilnego zaczął pracować Mietek lat 61. On zawsze miał do mnie słabość.
- Zakładam, że Kutaśko przy urnie też zagłosuje na huncowta 2015 - kontynuowała Kunia. - Zatem będzie wchodził w szeroki zbiór polskiego elektoratu. A co charakteryzuje wyborcę?
- Wiara w lepsze jutro? - spytała z katolicką nadzieją Elwira lat 77.
- Otóż to! - Kunia uśmiechnęła się z ukontentowaniem.
Patrzyłyśmy na Kunię w zadumie, nie do końca rozumiejąc, co kryje się za jej słowami. Czułyśmy jednak, że znalazła klucz do aktualnie śmierdzącego Kutaśki. Że jej interpretacyjne zdolności znów rozgryzły przenośnie doradcy prezydenta in spe.
- Otóż co? - niepewnie dociekała Lwinka.
- Elektorat zawsze chce mieć lepiej - objaśniała Kunia. - Robi co może, a na końcu okazuje się, żwe robi pod siebie. Otrząsnąc się może tylko wtedy, gdy smród poczuje jeszcze przed dotarciem do urny.
- Czyli najbardziej śmierdzą ci kandydaci, którzy wydają się bezzapachowi? - zdziwiłam się.
- Bingo! Dlatego Kutaśko podpowiada twemu krewniakowi, by nie był primus, lecz ultimus.
- Założyłam sobei konto na fejsbuku - przyznała się Pela - i złapałam się na tym, że wśród wszystkich ekshibicjonistów, jacy tam są, szukam tych, którzy najbardziej potrafią się zbłaźnić. Czuję się wtedy wyjątkowo.
- Pela trafiła w dziesiątkę - przyklasnęła Kunia. Rozumiecie?
No tak. Niby rozumiem. Na pewno czuję się lepsza niż huncwot. Lepsza niż Kutaśko. Tylko dlaczego muszę z tego powodu mieć zimno w chałupie?
Rano zaklęłam sążniście, ale pomogło to jedynie w przeczyszczeniu lewej dziurki od nosa. Czułam się źle, ale dzielnie zebrałam się i jak zwykle rano o świcie ustawiłam się w ogonku przed sklepem na dole. Kilka dziewczyn już oczekiwało na dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Przywitałam się z nimi, a potem zdałam relację z wczorajszego spotkania.
- Cuchnęło - żaliłam się. - Mój Boże, jak cuchnęło!
- Samo życie - uznała Malwina lat 92.
- Chciałabym przekonać Lucjana, by się ochrzcił - zamarzyła Elwira lat 77.
- Kutaśkę gówno to obchodzi - stwierdziła Kunia lat 90.
- Że jak? - nie dosłyszała Pela lat 83
- Przecież on operuje metaforami, czyż nie tak?
- No i? - spojrzałam uważnie na Kunię.
- Czy Kutaśko ma też prawa wyborcze?
- Były z tym kłopoty, bo Lucjan nie tylko nie miał matki, ale też z tego powodu nie dostał aktu chrztu - wyjaśniłam. - Zmieniło się to z chwilą, gdy w Urzędzie Stanu Cywilnego zaczął pracować Mietek lat 61. On zawsze miał do mnie słabość.
- Zakładam, że Kutaśko przy urnie też zagłosuje na huncowta 2015 - kontynuowała Kunia. - Zatem będzie wchodził w szeroki zbiór polskiego elektoratu. A co charakteryzuje wyborcę?
- Wiara w lepsze jutro? - spytała z katolicką nadzieją Elwira lat 77.
- Otóż to! - Kunia uśmiechnęła się z ukontentowaniem.
Patrzyłyśmy na Kunię w zadumie, nie do końca rozumiejąc, co kryje się za jej słowami. Czułyśmy jednak, że znalazła klucz do aktualnie śmierdzącego Kutaśki. Że jej interpretacyjne zdolności znów rozgryzły przenośnie doradcy prezydenta in spe.
- Otóż co? - niepewnie dociekała Lwinka.
- Elektorat zawsze chce mieć lepiej - objaśniała Kunia. - Robi co może, a na końcu okazuje się, żwe robi pod siebie. Otrząsnąc się może tylko wtedy, gdy smród poczuje jeszcze przed dotarciem do urny.
- Czyli najbardziej śmierdzą ci kandydaci, którzy wydają się bezzapachowi? - zdziwiłam się.
- Bingo! Dlatego Kutaśko podpowiada twemu krewniakowi, by nie był primus, lecz ultimus.
- Założyłam sobei konto na fejsbuku - przyznała się Pela - i złapałam się na tym, że wśród wszystkich ekshibicjonistów, jacy tam są, szukam tych, którzy najbardziej potrafią się zbłaźnić. Czuję się wtedy wyjątkowo.
- Pela trafiła w dziesiątkę - przyklasnęła Kunia. Rozumiecie?
No tak. Niby rozumiem. Na pewno czuję się lepsza niż huncwot. Lepsza niż Kutaśko. Tylko dlaczego muszę z tego powodu mieć zimno w chałupie?
wtorek, 20 stycznia 2015
Ultimatum Lucjana
Prezydent 2015 zadzwonił do mnie z informacją, że Kutaśko dowiosłował do oczyszczalni ścieków i obecnie stoi niedaleko wielkiego zbiornika nasiąkając biogazem. Westchnęłam zdenerwowana, bo zrozumiałam, że dziś raczej się nie spotkamy. Nie miałam pewności, czy zdecyduję się na tę konfrontację nawet w tym tygodniu. Nie dane mi było jednak zaznać spokoju.
Ledwo zrobiłam zakupy w sklepie, nabywając świeże pieczywo z nocnego wypieku, i wróciłam do domu, by przygotować śniadanie - rozległ się dzwonek u drzwi. Wytarłam dłonie w fartuch i podeszłam do drzwi, spoglądając w judasz. Nic nie zauważyłam, ktoś musiał palcem zasłonić wziernik. Nagle dotarł do mnie przeraźliwy zapach. Po chwili usłyszałam głos prezydenta.
- Otwieraj, ciociu. Prezydentowi nie otworzysz?
Wprawdzie jest jeden polityk w Polsce, który za nic ma słowa zachęty głowy państwa, próbujące go wciągnąć w najważniejsze gremia, które decydują o bezpieczeństwie kraju, ale ja taka nie byłam. Otworzyłam podwoje. Lękliwie ze względu na siłę zapachu, lecz zarazem odważnie stawiłam temu swe pomarszczone czoło.
- Lucjan postawił ultimatum. Albo dziś przeprowadzamy naradę, albo on wraca na Mazury - wyjaśnił huncwot 2015.
Kutaśko tylko skinął głową na potwierdzenie.
No cóż, ręką wskazałam niezapowiedzianym gościom miejsce, gdzie mogliśmy wspólnie przycupnąć. Były to taborety w przedsionku. Do pierwszego było jeszcze 10 dni, więc specjalisty z karcherem nie mogłabym zamówić, a pogoda jest niepewna, więc wietrzenie foteli na balkonie też było nierealne.
- Mów, Lucjanie - zachęciłam Kutaśkę nie swoim głosem. Po prostu starałam się oddychać przez gardło. Bycie brzuchomówczynią nie każdej dziewczynie przychodzi z łatwością.
- Na Mamrach ryby zaczęły brać. Żal mi było opuszczać łowisko.
- Tu zarzucicsz sieci - zdecydował tomasz.ka 2015.
- A może jednak usiądziemy na balkonie? - zastanawiałam się.
- Zimno i pada - odparł lakonicznie Kutaśko.
- Lucjan ma gęsty mózg jak wszechświat przed Big Bangiem - zaopiniował prezydent in spe.
- Wielkim Wybuchem? - upewniłam się.
- Pani krewniak musi być jaskrawy i intensywny - doradził Lucjan.
W tym momencie mocno zakrztusiłam się, czując jak żołądek podnosi się do gardła.
- Nie wolno mu gardłować - ciągnął Kutaśko - musi jedynie trafić w zmysły Polaków.
- Czy ma zacząć od powonienia krajanów? - zdziwiłam się. - To może być trudne, bo sporo z nich równeż lubi intensywność.
- Letnie lecz ciepłym, zaś zimne chłodem - stwierdził enigmatycznie nasz doradca.
Prezydent 2015 zmarszczył czoło, lecz jego myśleniowy wysiłek szedł na marne. Ja skupiłam się jedynie na powstrzymywaniu torsji. Jedynie Kutaśko pracował wydajnie. Aż bałam się, że doprowadzi do wybuchu, rozsadzi mu czaszkę i będę musiała się zapożyczyć, by wezwać na pomoc człowieka z karcherem.
- Polacy od dekad na wszystko polują. Kiedyś na cukier, papier toaletowy czy benzynę na kartki, dziś na kredyt w złotówkach, wyprzedaż czy wczasy za pół ceny. To są myśliwi. tomasz.ka jednak nie może ograniczać się do Gwardii Narodowej. Musi z tych ludzi utworzyć pospolite ruszenie.
- Mnie już ruszyło - wyplułam co nieco na chusteczkę, lecz zaraz potem spojrzałam z uznaniem na Kutaśkę.
On naprawdę mówił rzeczy nie od parady...
Ledwo zrobiłam zakupy w sklepie, nabywając świeże pieczywo z nocnego wypieku, i wróciłam do domu, by przygotować śniadanie - rozległ się dzwonek u drzwi. Wytarłam dłonie w fartuch i podeszłam do drzwi, spoglądając w judasz. Nic nie zauważyłam, ktoś musiał palcem zasłonić wziernik. Nagle dotarł do mnie przeraźliwy zapach. Po chwili usłyszałam głos prezydenta.
- Otwieraj, ciociu. Prezydentowi nie otworzysz?
Wprawdzie jest jeden polityk w Polsce, który za nic ma słowa zachęty głowy państwa, próbujące go wciągnąć w najważniejsze gremia, które decydują o bezpieczeństwie kraju, ale ja taka nie byłam. Otworzyłam podwoje. Lękliwie ze względu na siłę zapachu, lecz zarazem odważnie stawiłam temu swe pomarszczone czoło.
- Lucjan postawił ultimatum. Albo dziś przeprowadzamy naradę, albo on wraca na Mazury - wyjaśnił huncwot 2015.
Kutaśko tylko skinął głową na potwierdzenie.
No cóż, ręką wskazałam niezapowiedzianym gościom miejsce, gdzie mogliśmy wspólnie przycupnąć. Były to taborety w przedsionku. Do pierwszego było jeszcze 10 dni, więc specjalisty z karcherem nie mogłabym zamówić, a pogoda jest niepewna, więc wietrzenie foteli na balkonie też było nierealne.
- Mów, Lucjanie - zachęciłam Kutaśkę nie swoim głosem. Po prostu starałam się oddychać przez gardło. Bycie brzuchomówczynią nie każdej dziewczynie przychodzi z łatwością.
- Na Mamrach ryby zaczęły brać. Żal mi było opuszczać łowisko.
- Tu zarzucicsz sieci - zdecydował tomasz.ka 2015.
- A może jednak usiądziemy na balkonie? - zastanawiałam się.
- Zimno i pada - odparł lakonicznie Kutaśko.
- Lucjan ma gęsty mózg jak wszechświat przed Big Bangiem - zaopiniował prezydent in spe.
- Wielkim Wybuchem? - upewniłam się.
- Pani krewniak musi być jaskrawy i intensywny - doradził Lucjan.
W tym momencie mocno zakrztusiłam się, czując jak żołądek podnosi się do gardła.
- Nie wolno mu gardłować - ciągnął Kutaśko - musi jedynie trafić w zmysły Polaków.
- Czy ma zacząć od powonienia krajanów? - zdziwiłam się. - To może być trudne, bo sporo z nich równeż lubi intensywność.
- Letnie lecz ciepłym, zaś zimne chłodem - stwierdził enigmatycznie nasz doradca.
Prezydent 2015 zmarszczył czoło, lecz jego myśleniowy wysiłek szedł na marne. Ja skupiłam się jedynie na powstrzymywaniu torsji. Jedynie Kutaśko pracował wydajnie. Aż bałam się, że doprowadzi do wybuchu, rozsadzi mu czaszkę i będę musiała się zapożyczyć, by wezwać na pomoc człowieka z karcherem.
- Polacy od dekad na wszystko polują. Kiedyś na cukier, papier toaletowy czy benzynę na kartki, dziś na kredyt w złotówkach, wyprzedaż czy wczasy za pół ceny. To są myśliwi. tomasz.ka jednak nie może ograniczać się do Gwardii Narodowej. Musi z tych ludzi utworzyć pospolite ruszenie.
- Mnie już ruszyło - wyplułam co nieco na chusteczkę, lecz zaraz potem spojrzałam z uznaniem na Kutaśkę.
On naprawdę mówił rzeczy nie od parady...
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Sytuacja się zagęszcza
- Lucjan Kutaśko wiosłuje już w górę Noteci - poinformowałam sąsiadki. - Ponoć droga nie jest prosta i będzie musiał kluczyć.
Stałyśmy jak zwykle o świcie przed sklepem na dole, oczekując na jego otwarcie oraz dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Styczniowa noc nadal była długa, więc nasze zmarszczki ginęły w mroku. To powodowało, że raźniej się czułyśmy oraz chętniej otwierałyśmy buzie wypełnione sztucznymi zębami. Lekki mróz chłodził temperament, więc zamiast o seksie rozmawiałyśmy o wielkiej polityce. Znaczy o zbliżających się wyborach prezydenckich oraz akcesie mego krewniaka, który ma zostać pierwszym polskim prezydentem z ciotką. Znaczy ze mną.
- Byłabym ostrożna wobec słów Kutaśki - Elwira lat 77 wyraziła swoje obawy. - Opowiadałaś, że nie był chrzczony.
- To prawda - przytaknęłam - ale to dlatego, że jako jedyny Europejczyk w dziejach ludzkości nie miał matki. Biblijny Adam ponoć był Azjatą, a Ewa była mniejsza. Znaczy z Azji Mnijeszej. Podobno Lucjan wcale nie jest trzecim w historii człowiekiem bez matki, bo żyje jeszcze dwóch takich ludzi nad Amazonką. Podobno Wojciech Cejrowski pilnie ich poszukuje.
- Chce ich ochrzcić? - naiwnie spytała się Elwira.
- Oj ty głupia - fuknęła Kunia lat 90. - Pragnie tylko na nich zarobić.
- Skąpy jest - uznała Malwina lat 92. - Tyle zarabia, a nawet butów sobie nie kupił. Za takiego chytrusa nigdy bym nie wyszła.
- W każdym razie Lucjan do nas zdąża - kontynuowałam. - Już niedługo zacznie osobiście doradzać naszemu prezydentowi in spe.
- Ciekawa jestem, dlaczego on jest taki kreatywny - zastanawiała się Pela lat 82.
- Pewnie przez nieustanny ruch fal - przypuściła Kunia.
- Też mi się tak wydaje - przytaknęłam. - Woda powoduje mikro wibracje i mózg mu się zagęszcza. Synapsy się tłoczą i przez to wiercą. Następuje zwiększona aktywność układu nerwowego Kutaśki i on raz po raz wypluwa z siebie niecodzienną myśl. To lepsze niż jazda traktorem po wyboistej drodze czy obsługa młota pneumatycznego. Tych ostatnich czynności nie da się wykonywać naokrągło, pływać zaś łódką czy innym kajakiem można przez całą dobę. Przez wiele dób.
- Wiele dup? - zainteresowała się Gizela lat 59, która wychodziła przed sklep najpóźniej i przez to stała na końcu ogonka. _ Kutaśko znów uwziął się na dziewki portowe?
- Ale po co zagęszczać doradcę? - spytała przytomnie Kunia. - Nie lepiej spławić samego prezydenta?
- Huncwot 2015 jest czasem tak naiwny - pożaliłam się - że też zastanawiałam się nad tą opcją...
- Hmm - hmyknęła Lwinka.
- Hmm - zawtórowała jej Elwira.
- Czy da się wpisać do konstytucji spławienie prezydenta na stałe? - palnęła milcząca dotąd Sabina lat 48.
Spojrzałyśmy na siebie niepewnie. To był tak bardzo odważny postulat, aż poczułyśmy, że sytuacja się zagęszcza. Dokąd takie myśli mogłyby nas zaprowadzić? Do urzędu kanclerskiego? Znowu mielibyśmy kopiować Niemców?
Na szczęście zza rogu pojawił się furgon z piekarni. Nie trwało długo jak kierowca zatrzymał pojazd, a potem zaczął wnosić kosze z chelebm i bułkami do sklepu. My zaś zaczęłyśmy grzebać w portmonetkach, by przygotować bilon dla kasjerki.
Stałyśmy jak zwykle o świcie przed sklepem na dole, oczekując na jego otwarcie oraz dostawę świeżego pieczywa z nocnego wypieku. Styczniowa noc nadal była długa, więc nasze zmarszczki ginęły w mroku. To powodowało, że raźniej się czułyśmy oraz chętniej otwierałyśmy buzie wypełnione sztucznymi zębami. Lekki mróz chłodził temperament, więc zamiast o seksie rozmawiałyśmy o wielkiej polityce. Znaczy o zbliżających się wyborach prezydenckich oraz akcesie mego krewniaka, który ma zostać pierwszym polskim prezydentem z ciotką. Znaczy ze mną.
- Byłabym ostrożna wobec słów Kutaśki - Elwira lat 77 wyraziła swoje obawy. - Opowiadałaś, że nie był chrzczony.
- To prawda - przytaknęłam - ale to dlatego, że jako jedyny Europejczyk w dziejach ludzkości nie miał matki. Biblijny Adam ponoć był Azjatą, a Ewa była mniejsza. Znaczy z Azji Mnijeszej. Podobno Lucjan wcale nie jest trzecim w historii człowiekiem bez matki, bo żyje jeszcze dwóch takich ludzi nad Amazonką. Podobno Wojciech Cejrowski pilnie ich poszukuje.
- Chce ich ochrzcić? - naiwnie spytała się Elwira.
- Oj ty głupia - fuknęła Kunia lat 90. - Pragnie tylko na nich zarobić.
- Skąpy jest - uznała Malwina lat 92. - Tyle zarabia, a nawet butów sobie nie kupił. Za takiego chytrusa nigdy bym nie wyszła.
- W każdym razie Lucjan do nas zdąża - kontynuowałam. - Już niedługo zacznie osobiście doradzać naszemu prezydentowi in spe.
- Ciekawa jestem, dlaczego on jest taki kreatywny - zastanawiała się Pela lat 82.
- Pewnie przez nieustanny ruch fal - przypuściła Kunia.
- Też mi się tak wydaje - przytaknęłam. - Woda powoduje mikro wibracje i mózg mu się zagęszcza. Synapsy się tłoczą i przez to wiercą. Następuje zwiększona aktywność układu nerwowego Kutaśki i on raz po raz wypluwa z siebie niecodzienną myśl. To lepsze niż jazda traktorem po wyboistej drodze czy obsługa młota pneumatycznego. Tych ostatnich czynności nie da się wykonywać naokrągło, pływać zaś łódką czy innym kajakiem można przez całą dobę. Przez wiele dób.
- Wiele dup? - zainteresowała się Gizela lat 59, która wychodziła przed sklep najpóźniej i przez to stała na końcu ogonka. _ Kutaśko znów uwziął się na dziewki portowe?
- Ale po co zagęszczać doradcę? - spytała przytomnie Kunia. - Nie lepiej spławić samego prezydenta?
- Huncwot 2015 jest czasem tak naiwny - pożaliłam się - że też zastanawiałam się nad tą opcją...
- Hmm - hmyknęła Lwinka.
- Hmm - zawtórowała jej Elwira.
- Czy da się wpisać do konstytucji spławienie prezydenta na stałe? - palnęła milcząca dotąd Sabina lat 48.
Spojrzałyśmy na siebie niepewnie. To był tak bardzo odważny postulat, aż poczułyśmy, że sytuacja się zagęszcza. Dokąd takie myśli mogłyby nas zaprowadzić? Do urzędu kanclerskiego? Znowu mielibyśmy kopiować Niemców?
Na szczęście zza rogu pojawił się furgon z piekarni. Nie trwało długo jak kierowca zatrzymał pojazd, a potem zaczął wnosić kosze z chelebm i bułkami do sklepu. My zaś zaczęłyśmy grzebać w portmonetkach, by przygotować bilon dla kasjerki.
niedziela, 18 stycznia 2015
Błogosławieństwo niedzielne
Prędzej czy później każda głowa państwa wyściubi nos ze swojego bunkra. Tak stało się też z tomasz.ka 2015. Najpierw huncwot do mnie przedzwonił, a potem na wyraźne żądanie pojawił się w moich niskich progach.
- Dzień dobry, ciociu - przywitał się grzecznie.
- Smyku, już niedługo zostaniesz ojcem narodu. Cieszę się, że jesteś układny, ale musisz być też srogi. Obywatele nie mogą się przy tobie rozpuścić.
- To prawda - zgodził się. - Ale jako pierwszy w historii kraju prezydent z ciotką nie mogę odcinać się od swojego korzenia. Szanuję go. Myślę, że nabrałem tego przeświadczenia już w okresie dojrzewania.
- Ja jestem twoim korzeniem?
- Rodzina... - wzruszył się huncwot 2015. - Ty ciociu. Przecież wiesz, że nie mam nikogo oprócz ciebie. Można powiedzieć, że mój korzeń jest samotny jak palec...
- Wyrzucasz mi, że nie związałam się z Władkiem lat 99.
- To twój wybór, Adela - odniósł się ostrożnie tomasz.ka.
- A jak twój mózg kampanijny? - zainteresowałam się.
- Kutaśko?
- Tak, Lucjan. Czy już wraca?
- Ponoć jest już w okolicy Brdy. Rozmwiałem z nim telefonicznie. Obiecuje, że jego mózg mieli wszystkie polityczne fakty jak młyn wodny.
- Dzielny chłopiec - ucieszyłam się.
- A właściwie to po co mnie wezwałaś, ciociu?
Spojrzałam przenikliwie na krewniaka, po czym kazałam paść na kolana. Zdziwił się, ale karnie zastosował się do mego życzenia. Umiejętność słuchania zaplecza politycznego jest nieodzowną cechą dostojnika państwowego. Ja zawsze dbałam o swoje zaplecze. teraz tę dbałość chciałam przekazam huncwotowi 2015.
- Co to jest? - spytał prezydent.
- Wahadełko. To moje błogosławieństwo.
- Że co?
- Naenergetyzuję cię.
I zaczęłam kręcić kryształem nad głową tomasz.ka 2015. Sznur optymistycznie wirował nad łysą glacą krewniaka. Zwoje mózgowe pod czachą prezydenta zaczęły nabierać animuszu. Sczęście ojczyzny zaczęło przybliżać się do granic Polski.
- Dzień dobry, ciociu - przywitał się grzecznie.
- Smyku, już niedługo zostaniesz ojcem narodu. Cieszę się, że jesteś układny, ale musisz być też srogi. Obywatele nie mogą się przy tobie rozpuścić.
- To prawda - zgodził się. - Ale jako pierwszy w historii kraju prezydent z ciotką nie mogę odcinać się od swojego korzenia. Szanuję go. Myślę, że nabrałem tego przeświadczenia już w okresie dojrzewania.
- Ja jestem twoim korzeniem?
- Rodzina... - wzruszył się huncwot 2015. - Ty ciociu. Przecież wiesz, że nie mam nikogo oprócz ciebie. Można powiedzieć, że mój korzeń jest samotny jak palec...
- Wyrzucasz mi, że nie związałam się z Władkiem lat 99.
- To twój wybór, Adela - odniósł się ostrożnie tomasz.ka.
- A jak twój mózg kampanijny? - zainteresowałam się.
- Kutaśko?
- Tak, Lucjan. Czy już wraca?
- Ponoć jest już w okolicy Brdy. Rozmwiałem z nim telefonicznie. Obiecuje, że jego mózg mieli wszystkie polityczne fakty jak młyn wodny.
- Dzielny chłopiec - ucieszyłam się.
- A właściwie to po co mnie wezwałaś, ciociu?
Spojrzałam przenikliwie na krewniaka, po czym kazałam paść na kolana. Zdziwił się, ale karnie zastosował się do mego życzenia. Umiejętność słuchania zaplecza politycznego jest nieodzowną cechą dostojnika państwowego. Ja zawsze dbałam o swoje zaplecze. teraz tę dbałość chciałam przekazam huncwotowi 2015.
- Co to jest? - spytał prezydent.
- Wahadełko. To moje błogosławieństwo.
- Że co?
- Naenergetyzuję cię.
I zaczęłam kręcić kryształem nad głową tomasz.ka 2015. Sznur optymistycznie wirował nad łysą glacą krewniaka. Zwoje mózgowe pod czachą prezydenta zaczęły nabierać animuszu. Sczęście ojczyzny zaczęło przybliżać się do granic Polski.
Subskrybuj:
Posty (Atom)